Roczne wdrożenie struktury PMO u producenta zautomatyzowanych linii produkcyjnych — od diagnozy chaosu w portfelu, przez procedurę i szkolenia, po uporządkowane przekazanie systemu zespołowi.
Klient — producent zautomatyzowanych linii produkcyjnych — prowadził kilkadziesiąt projektów jednocześnie. Każdy po swojemu: bez wspólnego standardu, bez jednego źródła prawdy o statusie, bez procedury, która mówiłaby kto za co odpowiada i co się dzieje, gdy projekt zaczyna się sypać.
Efekt było widać w liczbach: terminowość na poziomie ok. 4%, średni cykl projektu 391 dni, średnie opóźnienie 186 dni. Zespół pracował ciężko — ale system nie pomagał, tylko przeszkadzał.
Zmiana nie wydarzyła się przez jeden warsztat ani jedną prezentację dla zarządu. To była systematyczna praca tydzień po tygodniu: najpierw diagnoza i mapowanie portfela, potem procedura budowana razem z zespołem — nie przeciwko niemu — następnie szkolenia, pilotaż na wybranych projektach i stopniowe rozszerzanie standardu na cały portfel.
Kluczowa zasada: procedura miała służyć ludziom, którzy prowadzą projekty. Każdy element, który nie pomagał w realnej pracy, wylatywał. Zostało to, co faktycznie porządkuje: jedno źródło statusu, jasny rytm przeglądów, widoczne wąskie gardła.
Na zakończenie współpracy klient usłyszał ode mnie jedną niewygodną rzecz:
„Ta procedura działa tak długo, jak długo ktoś jej pilnuje. Bez osoby, która ją utrzymuje, portfel z czasem prawdopodobnie wróci do wcześniejszych parametrów."
Dlatego ostatnim etapem wdrożenia było uporządkowane przekazanie systemu zespołowi — kto przejmuje odpowiedzialność, jakie ma narzędzia, po czym pozna, że coś się sypie. Zespół nie został z tym sam.
Dla firm, które chcą dodatkowego bezpieczeństwa, istnieje też model nadzoru zewnętrznego: po wdrożeniu rola zmienia się z prowadzącego na zewnętrznego eksperta — monitoring portfela, wskazówki dla zespołu, reagowanie zanim problem urośnie. Kilka dni w miesiącu zamiast pełnego zaangażowania.
Porozmawiajmy o tym, jak wygląda Wasz portfel — i co można z nim zrobić.
artur@arturwinkowski.pl Jak pracuję →